1. W swoim noworocznym orędziu prezydent Karol Nawrocki najpierw przypomniał, że jego hasło wyborcze „ Po pierwsze Polska, po pierwsze Polacy” , było nie tylko zgrabnie sformułowanym zdaniem, ale dla niego jest zadaniem. Pokreślił także, że uzyskanie od prezydenta Trumpa zaproszenia na spotkanie przywódców krajów grupy G-20, czyli największych gospodarek świata, to zasługa milionów Polaków, przedsiębiorców i pracowników, którzy swoją ciężką pracą przez już ponad 35 lat to właśnie spowodowali. Zwrócił także uwagę, że na początku naszych przemian społecznych i gospodarczych, wydawało się to nie do osiągnięcia, ale właśnie pracowitość i zaradność Polaków po latach doprowadziła do tego, że wielkość naszego PKB kwalifikuje nas do grupy 20. największych gospodarek świata.

 

2. Prezydent podkreślając dumę z tego osiągnięcia, przypomniał ,że jednak to nie statystyki i sale konferencyjne świata, na których występują przywódcy poszczególnych państw, stanowią o ich sile, ale jak to pięknie ujął „siła ta, zaczyna się przy kuchennym stole każdej polskiej rodziny”. Mocno podkreślił , że „silne i rozwinięte państwo nie może zostawić chorych bez pomocy, rodzących kobiet bez opieki, w szkołach oprócz nauki musi kształtować się postawy patriotyczne, które budują Nas jako narodową wspólnotę”. I dodał, że „państwo musi się troszczyć o rodzinę, a bycie mamą i tatą to powód do dumy, więc musi ono wspierać wszystkie kobiety, które z miłością podejmują trud opieki i wychowania nowych obywateli Rzeczpospolitej”

 

3. Prezydent Nawrocki konsekwentnie zwraca uwagę, że fakt, iż jesteśmy zaliczani do 20. największych gospodarek świata, musi się przekładać z jednej strony na sytuację materialną polskich rodzin, z drugiej na siłę finansową państwa, które jest w stanie dostarczyć swoim obywatelom usługi społeczne adekwatne do jego potencjału gospodarczego. To diametralnie inne podejście, niż to które reprezentuje rząd Donalda Tuska, który wprawdzie na każdym korku podkreśla obecność Polski w gronie 20. największych gospodarek świata, sugerując przy tym ,że to osiągnięcie jego rządu i jednocześnie potrafi całymi miesiącami, na przykład nie reagować na dramatyczną sytuację w publicznej ochronie zdrowia. Ba gdy w mediach po koniec października pojawiły się informacje, że szpitale wręcz masowo przesuwają planowe przyjęcia pacjentów na następny rok w tym także pacjentów onkologicznych, ze względu na zaległości w płatnościach przez NFZ za wykonane już usługi, premier Tusk gorąco temu zaprzeczał, a gdy Naczelna Izba Lekarska dostarczyła dowody, zabroniono dyrektorom szpitali takie decyzje ogłaszać.

 

4. Wprawdzie przymuszony przez prezydenta Nawrockiego zwołaniem spotkania ze wszystkimi środowiskami medycznymi, Tusk zwołał takie spotkanie kilka dni wcześniej, ale żadnych pozytywnych decyzji dla pacjentów, w tym o przekazaniu dodatkowych środków z budżetu państwa do NFZ, na nim nie podjęto. Co więcej uczestniczący w nim szef Kancelarii Prezydenta minister Zbigniew Bogucki, zabierając głos, zapytał kierującą resortem zdrowia minister Jolantę Sobierańską-Grenda, czy jej pismo o przygotowanych w roku 2026 oszczędnościach na kwotę blisko 20 mld zł w wydatkach NFZ wysłane do ministra finansów jest już stanowiskiem rządu, wywołał wręcz furię premiera Tuska. Zwrócił przy tym uwagę, że te cięcia, to potężne uderzenie w pacjentów, bowiem chodzi między innymi na zmniejszenie o 3,4 mld zł wydatków na wizyty u lekarzy specjalistów , mniej o 1,3 mld zł na tomografię i rezonans magnetyczny, mniej o blisko 700 mln zł na szpitale powiatowe, mniej o 1,5 mld zł na leki dla pacjentów 65 plus, dzieci i młodzież poniżej 18 roku życia, mniej o 200 mln zł na operacje zaćmy, wreszcie mniej o 900 mln na program „Dobry posiłek w szpitalu”. Przypomniał także, że w piśmie minister zdrowia do ministra finansów, są propozycje ograniczeń płacowych pracowników ochrony zdrowia, w tym także propozycja, aby w 2026 roku zrezygnować w lipcowej podwyżki ich płac, co dałoby oszczędności rzędu 9 mld zł. Premier Tusk i minister finansów Andrzej Domański byli purpurowi ze złości, ale nie zaprzeczyli, że minister zdrowia w ten sposób spełniła oczekiwania ministra finansów, a zapłacą przecież za to pacjenci, którym znacząco pogorszy się dostęp do usług publicznej ochrony zdrowia. Tak nie może działać rząd kraju, który znajduje się grupie 20. największych gospodarek świata, i dobrze że tak zdecydowanie zwrócił na to uwagę prezydent Karol Nawrocki w swoim noworocznym orędziu skierowanym do Polaków.

1. Ataki premiera Tuska i jego ministrów na prezydenta Nawrockiego rozpoczęły się natychmiast po jego zaprzysiężeniu, rządzący zaczęli realizować wobec niego podobną strategię dyskredytacji, jak wobec prezydenta Lecha Kaczyńskiego, tylko na jeszcze większą skalę i z jeszcze większą siłą. To są nie tylko nieustanne „zaczepki” w mediach społecznościowych, czy w publicznych wypowiedziach, ale także nie rozpatrywanie jego projektów ustaw, nawet takich, które znacząco obniżyłyby wydatki Polaków na przykład na nośniki energii. Takim właśnie projektem ,który od blisko 2 miesięcy jest „mrożony” w Sejmie jest prezydencka inicjatywa ustawodawcza „Tani prąd -33%”, która pozwoliłaby na wyraźne obniżenie cen energii elektrycznej o wspomniane 33%, bez negatywnych skutków dla budżetu.

 

2. Wręcz brutalne ataki na prezydenta, rządzący przypuścili w połowie listopada po kolejnym jego wecie, nazywając głowę państwa wetomatem i publikując w mediach społecznościowych, liczne grafiki na ten temat. A przecież prezydent podpisał już ponad 120 ustaw, zawetował zaś tylko 20, przy czym każde weto jest solidnie uzasadniane, a w przypadku niektórych z nich, prezydent przedstawiał i skierował do Sejmu swoje projekty ustaw. Tak było między innymi w wetem do tzw. ustawy łańcuchowej, do Sejmu został skierowany projekt ustawy uwalniający psy z łańcuchów i jednocześnie nie zmuszający ich właścicieli do budowy kosztownych kojców, ale jak się teraz okazuje, rządzącej większości nie spieszy się już, żeby ją uchwalić.

 

3. Okazuje się jednak 5 miesięcy tych ataków i różnorodnych zaczepek ze strony rządzących, nie przyniosło spodziewanych rezultatów, poparcie dla prezydenta rośnie i jest najwyższe od momentu zaprzysiężenia, co więcej jego twarda postawa wobec rządzących, zaczyna przynosić rezultaty. Na początku listopada prezydent odmówił podpisania awansów na pierwszy stopień oficerski młodych funkcjonariuszy służb specjalnych, ponieważ wcześniej na jego zaproszenie do Pałacu, nie stawili się szefowie służb specjalnych. Jak ujawniono, pójścia na spotkanie do prezydenta, szefom służb zabronił sam premier Tusk i trzeba było blisko 2 miesięcy, żeby rządzący dojrzeli i zaczęli jednak zabiegać o takie spotkanie. Okazuje się, że w tych dniach, ten sam premier Tusk, wręcz nakazał ministrowi Kosiniak-Kamyszowi i koordynatorowi ds. służb ministrowi Siemoniakowi, aby razem z szefami służb, wystąpili o takie spotkanie z prezydentem do jego Kancelarii.

 

4. Ba o spotkanie z prezydentem poprosił wczoraj publicznie sam premier Tusk, po tym jak wręcz ostentacyjnie został przez administrację amerykańską wykluczony z rozmów z prezydentem Trumpem w sprawie porozumienia pokojowego pomiędzy Ukrainą i Rosją. Administracja prezydenta Trumpa zaprosiła do tych rozmów prezydenta Nawrockiego i ten wziął w nich aktywny udział i jednocześnie w szczegółowej notatce została o tych rozmowach poinformowana Kancelaria Premiera. Sam premier to przyznał, że taką obszerną informację otrzymał, choć jak poinformował prezydencki minister Marcin Przydacz w do Kancelarii Prezydenta z kolei nie dotarła żadna notatka z rozmów premiera z przywódcami innych krajów za ostatnie 5 miesięcy.

 

5. Wszystko więc wskazuje na to, że twarda postawa prezydenta Nawrockiego wobec rządu przynosi jednak efekty i rządzący chcą jednak spotykać się i rozmawiać o wszystkich tych sprawach ,które znajdują się zarówno w ich kompetencjach jak i kompetencjach prezydenta. Już chyba się przekonali, że prezydenta Nawrockiego nie da się zastraszyć, ba nie da się na nim nic wymusić mimo ogromnej przewagi medialnej, a zaczepki głowy państwa przez premiera Tuska na portalu X, kończą się dla niego „twitterowymi bęckami”. Oczywiście nie oznacza to ,że Tusk i jego otoczenie skończy z próbami dyskredytowania prezydenta, ale teraz okazuje się ,że rządzący zostali doprowadzeni do porządku i zabiegają o spotkania z prezydentem Nawrockim.

1. Z komunikatu ministerstwa finansów dotyczącego wykonania budżetu za okres styczeń-listopad 2025 roku wynika, że dochody budżetowe za 11 miesięcy zostały wykonane zaledwie na poziomie 83,1% , a wydatki na poziomie 83,7% w stosunku do wielkości planowanych. Oczywiście w realizacji budżetu nigdy nie jest tak ,że dochody i wydatki są realizowane dokładnie w 100%, ale jeżeli odbiegają od pełnego wykonania to są to różnice wynoszące po kilka- kilkanaście miliardów złotych. W tym roku jednak słabe zaawansowanie dochodów po 11 miesiącach świadczy o tym ,że do końca roku zabraknie przynajmniej jednomiesięcznych dochodów budżetowych, które wynoszą około 50 mld zł. Ponieważ minister finansów nie może przekroczyć zawartego w budżecie limitu deficytu budżetowego wynoszącego w tym roku 289 mld zł, to oznacza to ,że w tej sytuacji minister musi „zaoszczędzić” przynajmniej jednomiesięczne wydatki budżetowe, które w tym roku wynoszą około 70 mld zł. Właśnie dlatego w połowie tego miesiąca minister finansów wystosował pismo do instytucji centralnych i ministerstw, aby przeanalizowali możliwości oszczędności w wydatkach i podjęli decyzję o blokowaniu dalszych wydatków.

 

2. Przypomnijmy, że jak wynikało z tego komunikatu ministra finansów, dochody budżetowe zostały zrealizowane na poziomie ponad 526 mld zł, a więc zaledwie 83,1 % planowanych w sytuacji kiedy upływ czasu wyniósł blisko 92% (a więc dochody budżetowe są aż o 9 pp, niższe niż upływ czasu). Z kolei wydatki zostały zrealizowane na poziomie blisko 771 mld zł, a więc tylko na poziomie 83,7 % planowanych (a więc wydatki budżetowe były z kolei o ponad 8 pp niższe, niż upływ czasu). W konsekwencji deficyt budżetowy, wyniósł blisko 245 mld zł, a więc blisko 85% planowanego i już wtedy było jasne, że gdyby do końca roku zrealizowano całość zaplanowanych wydatków budżetowych, to deficyt budżetowy musiałby przekroczyć 340 mld zł.

 

3. Wprawdzie ministerstwo finansów ciągle porównuje tegoroczne dane dotyczące dochodów i wydatków budżetowych z tymi z roku ubiegłego i w związku z tym cieszy się ich wzrostami, ale oczywistym jest, że powinny być one odnoszone do wielkości planowanych, bo tylko wtedy można się zorientować, czy budżet ma szansę na pełną realizację. Takiego odniesienia w analizie ministra finansów z oczywistych względów nie ma, bo już od półrocza jasne stałoby się, że nie ma szans na realizację budżetu w takim kształcie jak go zaplanowano. Wszystko wskazuje na to ,że zabraknie nawet ponad 50 mld zł dochodów i w tej sytuacji nie ma szans na pełną realizację wydatków, przy czym nie jest jeszcze jasne w jakich częściach budżetu minister dokonana cięć wydatków.

 

4. Już od połowy roku wyraźnie widać wręcz dramatyczny „rozjazd” dochodów i wydatków budżetowych, co skutkuje tym ,że deficyt budżetowy po 11. miesiącach jest już ponad blisko 3-krotnie wyższy, niż całoroczny deficyt w 2023 roku, ostatnim roku rządów Prawa i Sprawiedliwości. To jest już drugi taki rok realizacji budżetów przez koalicję 13 grudnia , w 2024 roku zabrakło ponad 56 mld zł , a w tym ponad 50 mld zł w stosunku do tych planowanych i to mimo przyzwoitego wynoszącego ponad 3% wzrostu gospodarczego. Przyczyną tego stanu rzeczy, powtórzmy to jeszcze raz, jest polityczne przyzwolenie tej ekipy rządowej na niepłacenie podatków, głównie VAT i CIT, przez jak to się określa w publicystyce „ przez bliskich i znajomych królika”.

 

5. W tej sytuacji minister finansów dokona najgłębszych cięć środków, takich jak: dotacje dla Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, ze względu na wyższe niż planowano wpływy ze składek zusowskich, środki przekazywanych do budżetów wojewodów, dotacje dla resortu spraw wewnętrznych i administracji, dotacje do inwestycji finansowanych z budżetu, środki rezerwy na współfinansowanie projektów finansowanych z budżetu UE, a być może nawet środki z budżetu obrony narodowej, którego wydatki po 11 miesiącach, były zaawansowane zaledwie w 75%. Obcięcie wydatków budżetowych przez ministra finansów aż o ok 70 mld zł i to w zasadzie w ostatnim miesiącu roku tak naprawdę oznacza poważne perturbacje w tych obszarach, gdzie będą one najgłębsze i tak naprawdę przeniesienie tych kłopotów do budżetu na rok 2026 rok. Minister Domański, który każdy kolejny budżet realizuje gorzej, próbuje robić dobrą minę do ewidentnie złej gry, w tym roku, nie zdecydował się na nowelizację budżetu, choć rok temu to zrobił, co oznacza poważne problemy budżetowe już na początku realizacji budżetu na 2026 rok.

1. Premier Tusk wykazuje ogromną niechęć do obchodzenia rocznic polskich powstań, nie uczestniczył w obchodach 81 rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego w sierpniu tego roku, ba był także wymownie nieobecny na platformie X, choć zazwyczaj jest tam aktywny, to wtedy nie zamieścił ani jednego wpisu na ten temat. Podobnie było w ostatnią sobotę, kiedy obchodziliśmy 107 rocznicę wybuchu Powstania Wielkopolskiego, premiera Tuska znowu na tych uroczystościach nie było, także przez cały dzień milczał na swoich mediach społecznościowych. Dopiero w niedzielę zdecydował się zaczepić na platformie X prezydenta Karola Nawrockiego, nawiązując do jego wystąpienia na tych obchodach, sugerując że „ wskazał on Zachód, jako główne zagrożenie dla Polski”.

 

2. Prezydent z reguły nie reaguje na te coraz zresztą liczniejsze zaczepki premiera, ale tym razem, poświęcił jego wpisowi kilka zdań i chyba po tej odpowiedzi, premier jednak żałuje, że sam zaczął. Po pierwsze prezydent zwrócił uwagę, na słabą historyczną wiedzę premiera, mimo tego, że obydwaj jak zaznaczył, kończyli przecież, ten sam wydział historii na Uniwersytecie Gdańskim. Przypomniał, że mówił o zagrożeniu z Zachodu w kontekście całej naszej historii, zaczynając od króla Bolesława Chrobrego, który walczył zarówno na zachodzie jak i na wschodzie, czy też Powstania Wielkopolskiego i jego uczestników, którzy przecież walczyli o Polskę z Niemcami. Zapytał także premiera, czy ta zaczepka wynika z tego, że nie potrafi słuchać ze zrozumieniem, czy tez celowo szuka konfliktu z prezydentem, chcąc odwrócić uwagę opinii publicznej od dramatu w ochronie zdrowia, czy równie dramatycznej sytuacji finansów publicznych i trzeciego już budżetu z prawie 300-miliardowym deficytem. I na koniec przypomniał, że o zagrożeniu ze wschodu mówił jako pracownik gdańskiego IPNU, kiedy premier Tusk spacerował po sopockim molo z Putinem i jak to ujął „tulił Rosję, taką jaką ona jest”.

 

3. O ile wpis premiera, który na platformie X ma aż ponad 2 mln obserwujących, polubiło tylko 7,8 tys. internautów, a zaledwie ponad 1,7 tys ją retwittowało, to odpowiedź prezydenta Nawrockiego polubiło ponad 3 razy ich więcej, ponad 25, 5 tys. , a retwittowało, prawie 2-krotnie więcej , blisko 3,4 tys internautów. Już choćby po tych danych, można się zorientować, że premier Tusk zdecydował się po raz kolejny zaczepić prezydenta Nawrockiego i znowu dostał od niego „twitterowe bęcki”, których pewnie długo nie zapomni. Zresztą każda zaczepienie prezydenta przez premiera w mediach społecznościowych, kończy się bardzo podobnie, wyraźnie widać, że mimo całego sztabu PR-owców, w mediach społecznościowych głowy państwa pokonać się nie da,bo natychmiast stają za nim murem tysiące jego zwolenników.

 

4. Zresztą premier przegrywa utarczki z prezydentem nie tylko w mediach społecznościowych, ale także został „ przejechany słownym walcem” także przez najbliższego współpracownika prezydenta, szefa jego Kancelarii Zbigniewa Boguckiego, podczas ich bezpośrednich spotkań. Pierwsze takie przejechanie przysłowiowym walcem, nastąpiło podczas spotkania ze środowiskami medycznymi, zorganizowanym zresztą przez premiera, minister Bogucki zabrał na nim głos i zapytał wprost o wynoszące ponad 10 mld zł oszczędności, jakie na pacjentach chce zrobić nowa minister zdrowia, zresztą zaufana szefa rządu. Premier podczas tego wystąpienia miał twarz purpurową ze złości, ale na pytania ministra Boguckiego nie odpowiedział, wszak propozycje oszczędności tego rzędu , pani minister przesłała oficjalnie do ministra finansów i o to pismo pytał minister Bogucki. Kolejne dwa „przejechania walcem” premiera przez ministra Boguckiego, miały miejsce na sali sejmowej, pierwsze podczas jawnej części debaty w sprawie odrzucenia prezydenckiego weta dotyczącego ustawy o kryptoaktywach, drugie podczas podobnej debaty dotyczącej tzw. ustawy łańcuchowej. Po tych trzech „ przejechaniach walcem” premier Tusk, będzie chyba unikał ministra Boguckiego jak ognia, a po tych wczorajszych „twitterowych bęckach”, chyba przestanie zaczepiać prezydenta Nawrockiego, także w mediach społecznościowych.

1. Już nawet dziennikarze wspierający z całych sił Donalda Tuska, dostrzegają coraz większe problemy będące skutkami rządzenia jego ekipy i jednocześnie reakcję na to PR-owców premiera w postaci licznych filmików z jego udziałem, które królują głównie na Tik-toku. Na razie przynosi pozytywne rezultaty, notowania premiera się poprawiły, co więcej jego formacja czyli Koalicja Obywatelska w większości badań opinii publicznej przekracza 30%, choć nie ulega wątpliwości, że to głównie kosztem Polski 2050 i PSL-u, których notowania, są od wielu tygodni, wyraźnie pod progiem wyborczym. Tak czy inaczej wygląda to tak, jakby dramatyczna sytuacja w ochronie zdrowia, skandal z Funduszem Sprawiedliwości, w wyniku czego blisko 300 organizacji pomagających ofiarom przestępstw od 1 stycznia 2026 roku, zostanie bez środków finansowych, czy też wzrost liczby bezrobotnych w roku 2025 o ponad 100 tys osób, w ogóle nie szkodziły premierowi i jego ekipie.

 

2. Tych filmików było już kilkanaście, są coraz bardziej infantylne, a czasami bezczelne, ale wszystkie one są umieszczane w mediach społecznościowych premiera Tuska, gdy trzeba przykryć jakiś rządowy skandal, albo wspomniane negatywne skutki rządzenia. Było już jedzenie popcornu i oglądanie „Gwiezdnych wojen”, zbieranie grzybów w garniturze, wizyta w Angoli przy czym tym razem w stroju grzybiarza, podczas powitania na lotnisku przez prezydenta tego kraju, czy ostatnio gra na dziecięcym pianinku jakiejś kolędy. Ale były i te bezczelne jak składanie życzeń na Dzień Kolejarza z okazji ich święta, w sytuacji kiedy to właśnie ekipa Tuska, doprowadziła do zwolnienia ponad 4 tysięcy osób z PKP cargo, czy chwalenie się pierwszym wybudowanym wiatrakiem na morzu, będącym rezultatem inwestycji rozpoczętej jeszcze przez prezesa Orlenu Daniela Obajtka.

 

3. W tym samym czasie mieliśmy wręcz dramatycznie narastające problemy z finansowaniem ochrony zdrowia, aż Naczelna izba Lekarska ogłosiła, że niektóre szpitale nie przyjmują pacjentów w tym nawet onkologicznych ze względu na zaległości w płatnościach przez NFZ za wykonane już usługi. Premier zaprzeczył,że tego rodzaju sytuacje mają miejsce, prezes NIL dr Łukasz Jankowski w tej sytuacji opublikował listę takich placówek, po czy okazało się ,że ograny prowadzące szpitali zaczęły wywierać naciski na dyrektorów szpitali, żeby nawet jeżeli tego rodzaju sytuacje mają miejsce, to nie informować o tym publicznie. Premier zdecydował się także zwołać szczyt medyczny, ale tylko dlatego, że w podobne przedsięwzięcie na wniosek prezesa NI, zaangażował się wcześniej prezydent Karol Nawrocki, ale żadnych konstruktywnych decyzji nie podjęto , choć od wielu tygodni było jasne, że do końca 2025 roku, brakuje w ochronie zdrowia przynajmniej 14 mld zł.

 

4. Z kolei działania ministrów sprawiedliwości Adama Bodnara i Waldemara Żurka doprowadziły do paraliżu Funduszu Sprawiedliwości, w związku z tym blisko 300 ośrodków oferujących od 4 lat pomoc ofiarom przestępstw od 1 stycznia 2026 zostanie bez grosza. Choć jak tłumaczył minister Żurek, dodatkowo przy rozpatrywaniu wniosków o pomoc zatrudnił dodatkowo 10 pracowników, a merytoryczną ocenę wniosków zlecił za 1 mln zł firmie zewnętrznej, to procedury do tej pory nie udało się zakończyć, a pieniędzy dla ośrodków świadczących pomoc ofiarom przestępstw na razie nie będzie. Co więcej nikt z resortu sprawiedliwości nie czuje się w związku z tym skandalem winny, sam minister uważa dotychczasowe postępowanie za prawidłowe , choć od wielu miesięcy było przecież jasne ,że poprzedni 4 letni program pomocy, zakończy się w grudniu tego roku.

 

5. Podobnie rządzący nie przejmują się sytuacją w na rynku pracy, wprawdzie bezrobocie i to miesiącach letnich wzrosło z 5% do 5,6 % , co wcześniej zdarzyło się tylko w roku covidowym, ale żadnej reakcji na to nie ma, chyba że za specyficzną reakcję uznany zmniejszenie aż o 1,6 mld zł środków na aktywne formy ograniczania bezrobocia w przyszłorocznym planie Funduszu Pracy. Ba trwają liczne zwolnienia grupowe, takie zamiary w listopadzie zgłosiło już ponad 150 dużych firm, a dotyczą one aż blisko 80 tysięcy pracowników, przy czym w tych przypadkach procedury trwają długo i przynajmniej dla części pracowników, mogą się zakończyć zmianą ( pogorszeniem ) warunków zatrudnienia, a nie ostatecznym zwolnieniem.

 

6. Premier Tusk konsekwentnie unika konferencji prasowych, w Sejmie rozmawia tylko z zaprzyjaźnionymi dziennikarzami, a ci oczywiście żadnych trudnych pytań nie zadają, bo po co irytować szefa rządu. Jak Tusk nie jest przygotowany do sytuacji, kiedy padają jednak może nawet nie trudne, a dociekliwe pytania, okazało podczas konferencji po posiedzeniu Rady Europejskiej w Brukseli. Takie dociekliwe pytania w sprawie unijnej pożyczki dla Ukrainy zadali mu dziennikarze zaprzyjaźnionych stacji TVN24 i Polsat News i premier „poległ” na całej linii i do tego stopnia się zdenerwował, że wręcz oskarżył ich obydwu o ruską narrację w sprawie tej pożyczki. Ale filmiki o niczym łatwiej nagrać, nikt na nich, nie zadaje trudnych pytań, a ponieważ cieszą się one zainteresowaniem , a notowania szefa rządu, się poprawiły, co nie trzeba nic zmieniać, a realne problemy Polaków, muszą w tej sytuacji poczekać.