1. Jak podało Biuro Informacji Kredytowej (BIK), tylko w maju pozabankowe firmy pożyczkowe udzieliły ponad 1,2 mln tzw. chwilówek (czyli o 105,3% więcej niż rok wcześniej) o łącznej wartości ponad 1,8 mld zł (o blisko 73% więcej niż rok wcześniej). Jak podkreśla BIK, majowa sprzedaż „chwilówek” była najwyższa w historii sprzedaży tego rodzaju produktów, zarówno jeżeli chodzi o pożyczki gotówkowe, pożyczki celowe, a także karty i tzw. limity pożyczkowe. Najbardziej popularne były pożyczki gotówkowe wysoko kwotowe (powyżej 5 tys zł), których wartość wyniosła blisko 1,3 mld zł, w ujęciu liczbowym ich wzrost wyniósł blisko 95%, a wartość wzrosła o blisko 94% w stosunku do maja poprzedniego roku.

 

  1. Ten proces wzrostu sprzedaży „chwilówek” wprawdzie wyraźnie przyśpieszył w maju tego roku, ale wyraźny wzrost ich sprzedaży jest odnotowywany przez BIK od początku 2024 roku. Otóż w okresie styczeń-maj 2024 roku pozabankowe firmy pożyczkowe udzieliły łącznie pożyczek  na kwotę ponad 8,4 mld zł, co oznacza wzrost o ponad 103% w stosunku do analogicznego okresu roku ubiegłego. W tym okresie wartość udzielonych pożyczek gotówkowych wyniosła blisko 5,7 mld zł (wzrost o blisko 70% w ujęciu r/r), wartość pożyczek celowych wyniosła ponad 2,4 mld zł ( wzrost o ponad 280% w ujęciu r/r), a wartość kart i limitów pożyczkowych wyniosła ponad 0,3 mld zł (wzrost o blisko 114% w ujęciu r/r).

 

  1. Podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości tego rodzaju pożyczki, stawały się z roku na rok coraz mniej popularne, a wiele firm je oferujących zniknęło z rynku, jako że tego rodzaju działalność przestała się opłacać. Wynikało to przede wszystkim z poważnego ograniczenia bezrobocia (wg metodologii polskiej spadło ono do 5%, wg unijnej do 2,5%), kilkunastoprocentowego corocznego wzrost płac, w tym także płacy minimalnej etatowej i godzinowej, wreszcie ambitnej polityki społecznej, czego wyrazem był program 500 plus, czy wysokie waloryzacje rent emerytur oraz 13. i 14. emerytura. Dzięki konsekwentnemu prowadzeniu tej polityki zniknęły tzw. zakupy na zeszyt szczególnie popularne w środowisku wiejskim, a także poważnemu ograniczeniu uległo zainteresowanie tzw. chwilówkami.

 

  1. Innymi poważnymi sygnałami, że pod rządami Tuska dzieje się źle, zarówno w gospodarce jak i w polityce społecznej, są także informacje płynące z systemu ochrony zdrowia, czy też zabezpieczenia społecznego. Otóż na początku czerwca w mediach pojawiła się informacja, że wojewódzkie oddziały NFZ, nie zapłaciły szpitalom za zrealizowanie w I kwartale tego roku świadczenia w zakresie onkologii, leczenia dzieci, badań obrazowych (tomografia, rezonans magnetyczny) i programów lekowych. Według informacji medialnych na te cele może w tym roku zabraknąć przynajmniej kilka miliardów złotych i w związku z tym już teraz nierealizowanie płatności przez NFZ na rzecz szpitali świadczących te usługi medyczne. To rzeczywiście dziwne, bo przecież składka zdrowotna jest zależna od wynagrodzenia dla osób zatrudnionych na podstawie umowy o pracę, od wysokości świadczenia dla osób pobierających emerytury i renty, czy też przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce dla osób prowadzących działalność gospodarczą, a te w tym roku rosną przynajmniej o kilkanaście procent, stąd także wpływy do NFZ, powinny być wyraźnie wyższe niż roku poprzednim. Tak jednak nie jest, jak się okazuje i przyznaje to także minister finansów, że wpływy są wyraźnie niższe niż zaplanowano, stąd między innymi jego informacja o przekazaniu do resortu zdrowia obligacji skarbowych.

 

  1. Przypomnijmy także, że pod koniec maja w komunikacie Rady Ministrów znalazła się informacja, że 14. emerytura będzie wypłacona we wrześniu, a jej wysokość wyniesie  tylko 1780 zł brutto, czyli dokładnie tyle, ile wynosi od marca tego roku, minimalne świadczenie emerytalne. W 2023 roku była ona wypłacona także we wrześniu w wysokości aż 2650 zł brutto i to w sytuacji kiedy wysokość minimalnego świadczenia emerytalnego, wynosiła 1588 zł brutto, a więc była o niego o blisko 1,1 tys zł wyższa. To właśnie rząd Prawa i Sprawiedliwości przez 8 lat konsekwentnie realizował zasadę dzielenia się owocami wzrostu gospodarczego z osobami pobierającymi świadczenia emerytalne i rentowe. Dlatego właśnie została wprowadzona 13. emerytura najpierw jako świadczenie jednoroczne, a później ustawowo zamienione na coroczne, a następnie także 14. emerytura, która także jest już świadczeniem corocznym.

 

6. A więc okazuje się, że w Narodowym Funduszu Zdrowia zaczyna brakować środków na płatności szpitalom za wykonane świadczenia zdrowotne jeszcze w I kwartale tego roku, a w budżecie brakuje środków na wypłatę 14. emerytury w wysokości identycznej jak w 2023 roku. Natomiast informacja o najwyższej w historii sprzedaży tzw. chwilówek w maju tego roku, świadczy o gwałtownym pogorszeniu się sytuacji dochodowej wielu gospodarstw domowych, przy czym niestety sytuacja w tym zakresie będzie się pogarszała w II połowie tego roku w związku z podwyżką cen żywności (wzrost stawki VAT z )% do 5%), oraz cen prądu, gazu i  ciepła systemowego.

  1. Pod koniec maja z komunikatu z posiedzenia Rady Ministrów dowiedzieliśmy się, że wprawdzie 14. emerytura w tym roku będzie wypłacona, ale będzie ona o blisko 900 zł niższa niż w roku ubiegłym. Jednocześnie w mediach pojawiają się informacje, że Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji powołano specjalnego pełnomocnika, którego zadaniem było przygotowanie swoistej „szybkiej ścieżki” do przywracania wysokich emerytur byłym funkcjonariuszom SB. I rzeczywiście taka ścieżka została przygotowana, już 9 tysiącom funkcjonariuszy przywrócono poprzednie świadczenia emerytalne i wypłacono kwotę ponad 1,5 mld zł, natomiast kolejne 12 tysięcy czeka jeszcze w kolejce i na ten cel trzeba będzie przeznaczyć dodatkowe 2,8 mld zł.

 

  1. Przypomnijmy, że we wspomnianym wyżej komunikacie z posiedzenia RM, znalazła się informacja, że 14. emerytura będzie wypłacona we wrześniu, a jej wysokość wyniesie 1780 zł brutto, czyli dokładnie tyle, ile wynosi od marca tego roku, minimalne świadczenie emerytalne. Przypomnijmy także, że w 2023 roku była ona wypłacona także we wrześniu w wysokości 2650 zł brutto i to w sytuacji kiedy wysokość minimalnego świadczenia emerytalnego, wynosiła 1588 zł brutto, a więc była o niego o blisko 1,1 tys zł wyższa. Rząd Prawa i Sprawiedliwości bowiem przez 8 lat konsekwentnie realizował zasadę dzielenia się owocami wzrostu gospodarczego z osobami pobierającymi świadczenia emerytalne i rentowe. To właśnie dlatego zostało wprowadzona 13. emerytura najpierw jako świadczenie jednoroczne, a później ustawowo zamienione na coroczne, a następnie także 14. emerytura, która także jest już świadczeniem corocznym.

 

  1. Jest oczywistością, że 13. i 14. emerytura muszą być wypłacone, bo obydwa świadczenia są regulowane ustawowo i nawet, gdyby obecna większość zdecydowałaby się je zlikwidować, to taką ustawę zawetowałby zapewne prezydent Andrzej Duda, a obecna koalicja nie ma tylu głosów w Sejmie, aby takie weto odrzucić. Wprawdzie mija zaledwie 6 miesięcy rządów Donalda Tuska, ale już teraz widać, że zobowiązanie „nic co dane, nie będzie odebrane” tak naprawdę nie obowiązuje i to w sprawach niezwykle ważnych dla zwykłych ludzi. Stąd jak można sądzić decyzja o wypłacie 14. emerytury, ale tylko w wysokości minimalnego tegorocznego świadczenia o więc kwocie 1780 zł, a więc o blisko 0,9 tys zł mniej niż w roku ubiegłym. Coraz częściej jednak w środowisku Platformy ale i Trzeciej Drogi (przykładem poseł Ryszard Petru), słychać wypowiedzi, że „trzeba zwinąć czerwony dywan przed emerytami”,  albo też, że emeryci „są upokarzani 13. i 14. emeryturami”.

W tej sytuacji coraz częstsze propozycje likwidacji tych świadczeń, jak najbardziej wpisują się w sposób myślenia o środowisku emeryckim, głównych polityków  partii tworzących koalicję 13 grudnia.

 

  1. W sytuacji tego obcięcia 14. emerytury o 0,9 tys zł, „szybka ścieżka” przywracania poprzednich wysokich emerytur byłym funkcjonariuszom SB, na co już do tej pory wydano ponad 1,5 mld zł, a kolejne wypłaty pochłoną dodatkowe 2,8 mld zł, wygląda wręcz na prowokację wobec środowiska emeryckiego. Przypomnijmy, że zgodnie z tzw. ustawą dezubekizacyjną, emerytury byłych funkcjonariuszy zostały obniżone do średniej wysokości świadczenia emerytalnego w systemie ZUS-owskim czyli kwoty ok 2,1 tys zł. Teraz poprzednie emerytury przywraca wspomniany specjalny pełnomocnik, albo też MSWiA nie odwołuje się od wyroków sądowych i już po rozstrzygnięciu I instancji, wypłaca wyrównanie za blisko 8 lat wraz z odsetkami i na bieżąco świadczenie w zaktualizowanej wysokości.

 

  1. Jak widać, także o tym były wybory 15 października, a utworzona nowa większość i w konsekwencji rząd, nazywany jest rządem 13 grudnia, nie tylko dlatego, że tego dnia został powołany przez Prezydenta RP, ale także dlatego, że jego działania bezpośrednio nawiązują do 13 grudnia 1981 roku. Jednoczesne oszczędności na zwykłych emerytach i obcięcie im 14. emerytury o 0,9 tys zł i nadzwyczajna hojność dla byłych funkcjonariuszy SB, która będzie kosztować polski budżet około 4,5 mld zł, tylko ,żeby uregulować „zaległe” świadczenia i dodatkowe setki milionów złotych każdego roku na bieżące świadczenia.

1.W mediach wspierających rząd Donalda Tuska, wręcz entuzjastyczne informacje jak to nowe władze w spółkach Skarbu Państwa dokonują czystek personalnych, zwalniając pracowników tylko dlatego, że blisko współpracowali z poprzednimi zarządami  i kierownictwem tych spółek. A ponieważ we wszystkich spółkach wymieniono już całkowicie zarówno rady nadzorcze jak i zarządy, a także wielu ludzi na stanowiskach kierowniczych, to teraz czystki idą w dół do przysłowiowych sprzątaczek.    Jak informuje Money.pl na przykład w Orlenie zwolniono już 450 osób, a poszukiwania pracowników w jakkolwiek sposób związanych z Prawem i Sprawiedliwością w dalszym ciągu trwają. Tego rodzaju swoiste „polowania na czarownice” powodują paraliż decyzyjny w tych spółkach, zamrożono w ostatnich miesiącach większość decyzji o charakterze rozwojowym, co będzie miało negatywny wpływ na ich przyszłość.

 

  1. Dochodzi nawet do zupełnie dramatycznych sytuacji, jak w połowie maja poinformował portal wPolityce.pl  na posiedzeniu władz Orlenu doszło do śmierci dyrektora technicznego, zajmującego się produkcją rafineryjną i petrochemiczną, mocno zaangażowanego w fuzję Orlenu z Lotosem. Dyrektor miał zawał serca, wezwano pogotowie ale pacjenta nie udało się już uratować, wg mediów od wielu dni próbowano na nim wymusić krytykę poprzedników i podważenie przeprowadzonej fuzji. Pracownicy nieoficjalnie przekazują informacje, że „ Orlen stał się jedną wielką komisją śledczą, prokuratorską i audytorską. Firma jest sparaliżowana, praktycznie żadne decyzje biznesowe nie są podejmowane, wydzwaniają zagraniczni kontrahenci i dopytują co się dzieje, a nikt nie ma żadnej odpowiedzi. Wszystko podporządkowane jest temu, żeby „załatwić Obajtka”, a jego ludzi ukarać za udaną fuzję z Lotosem”, która z niejasnych powodów tkwi ością w gardle nowej władzy, choć jest jak widać po ubiegłorocznych wynikach Grupy Orlen, biznesowym sukcesem.

 

  1. Oczywiście tego rodzaju czystki personalne i paraliż decyzyjny ma wpływ na sytuację finansową spółek Skarbu Państwa, która w I kwartale tego roku okazała się wyraźnie gorsza w porównaniu z analogicznym okresem roku ubiegłego. Otóż 19 spółek Skarbu Państwa obecnych na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych wykazało po I kwartale zysk aż o 7,9 mld zł mniejszy (aż o 42% ) niż w tym samym okresie roku ubiegłego. Dla porównania 19 największych spółek niepaństwowych obecnych na GPW w tym samym czasie, powiększyło swój zysk o blisko 1 mld zł do kwoty 6,4 mld zł, co jest dowodem na to, że w tych samych warunkach gospodarczych i rynkowych, te które funkcjonowały stabilnie powiększały zyski, te w których dokonywano rewolucji kadrowej je bardzo wyraźnie zmniejszyły.

 

  1. Przy tej okazji przypomnijmy, że pod koniec maja nowy zarząd Orlenu opublikował raport za I kwartał tego roku, z którego wynika, że przychody ze sprzedaży całej Grupy Orlen, wyniosły ponad 82,3 mld zł, a zysk netto wyniósł tylko około 2,8 mld zł. Przychody ze sprzedaży spadły z 115,8 mld zł do wspomnianych 82,3 mld zł, a więc były aż o 33, 5 mld zł niższe (blisko o 30%), niż w I kwartale 2023 roku, a zysk netto spadł z ok. 9,5 mld zł do 2,8 mld zł i był o aż 6,7 mld zł niższy (czyli o ponad 70%), niż w analogicznym okresie roku ubiegłego. Te dane są wręcz katastrofalne, nawet jeżeli weźmie się pod uwagę, że to właśnie Orlen finansuje, decyzją nowej większości rządowej, zamrożenie cen prądu i gazu do 30 czerwca tego roku (w poprzednim roku koszty mrożenia tych cen, były rozłożone także na koncerny energetyczne). Na ten komunikat zareagowała giełda, w ciągu zaledwie dwóch dni ceny akcji Orlenu spadły o niemal 10%, co więcej wszystko wskazuje na to, że kurs ten, będzie miał dalej tendencję spadkową.

 

  1. Czystki kadrowe, a w konsekwencji paraliż decyzyjny w spółkach Skarbu Państwa trwa nadal, w mediach wspierających rząd, a także w mediach społecznościowych na kontach polityków Platformy, Trzeciej Drogi i Lewicy, wręcz entuzjazm, że „ depisizacja” trwa w najlepsze. Jakoś nikt z rządzących nie przejmuje się, że według komunikatu ministerstwa finansów na koniec maja dochody podatkowe są wyraźnie niższe niż zaplanowano i jeżeli nic się w tej sprawie nie zmieni, to na koniec roku może zabraknąć ok. 35 mld zł z VAT i ok. 25 mld zł z PIT, co przy zaplanowanym na poziomie 184 mld zł deficytowym, oznacza wręcz katastrofę budżetową.

  1. Rozpoczęta przez Komisję Europejską procedura nadmiernego deficytu wobec Polski, zostanie zaakceptowana najpierw przez Radę Unii Europejskiej (w tym przypadku ministrów finansów krajów członkowskich), a ostatecznie przez Radę Europejską na jesieni tego roku. Nie ulega jednak wątpliwości, że będzie ona miała duży wpływ na kształt projektu budżetu na 2025 rok, który musi zostać przyjęty przez Radę Ministrów i przekazany do Sejmu do końca września tego roku. W wyniku jej wdrożenia deficyt sektora finansów publicznych, a w konsekwencji deficyt budżetu państwa na rok 2025, będzie musiał być wyraźnie niższy niż ten tegoroczny, dlatego zapewne minister finansów zaproponuje w nim cięcia niektórych kategorii wydatków budżetowych.

 

  1. Jakie będą dokładnie konsekwencje tej procedury dla polskiego budżetu na 2025 rok, dowiemy się z zaleceń jakie zostaną sformułowane wobec Polski we wniosku do Rady Unii Europejskiej, a później Rady Europejskiej, bo to ona ostatecznie podejmie decyzję w tej sprawie. Zapewne określona zostanie tzw. mapa drogowa z propozycjami trwałego zejścia poziomu deficytu sektora finansów publicznych z obecnych 5,1% PKB do poziomu poniżej 3% zgodnie z regułami Traktatu z Maastricht. Być może zostanie w ten sposób zostanie ustalona coroczna wartość redukcji deficytu sektora finansów publicznych (np. o 0,5% PKB), co będzie oznaczało konieczność cięć w wydatkach publicznych w projektach ustaw budżetowych na kolejne lata. Trudno będzie także ścieżka umieszczania w corocznych budżetach nowych wydatków, na każdy taki przypadek proponowany przez polski rząd, będzie konieczne uzyskanie zgody Komisji Europejskiej.

 

  1. O ile jest już z grubsza jasne, że w związku z procedurą nadmiernego deficytu będą nas czekały cięcia już w projekcie budżetu na 2025 rok, to nie jest jasne co nas czeka w związku zapowiadającą się katastrofą budżetu na 2024 roku. Jak bowiem wynika, z comiesięcznego komunikatu ministerstwa finansów dotyczącego wykonania budżetu państwa w okresie  styczeń- maj 2024 roku, że zaledwie po 5 miesiącach tego roku, deficyt budżetowy przekroczył 53 mld zł (dla porównania w tym samym okresie 2023 roku deficyt wynosił tylko 20,8 mld zł). Przyczyną tak wysokiego deficytu i to już po 5 miesiącach jest wyraźnie niższa realizacja dochodów niż zaplanowano w budżecie i mimo tego, że minister finansów stara się ograniczać wydatki, rośnie on bardzo szybko. Mimo tego, że jak wynikało z komunikatu GUS, PKB w I kwartale wzrósł o 1,9%, a w II kwartale ten wzrost będzie jeszcze wyższy i zdecydowanie przekroczy 2% (dla porównania w 2023 roku, PKB wzrósł tylko o 0,2% , a więc był 10-krotnie niższy), dochody budżetowe, w tym szczególnie te podatkowe, są na wyraźnie niższym poziomie, niż upływ czasu.

 

  1. Dochody budżetowe wyniosły tylko ok. 261 mld zł i stanowiły 38,3% planowanych (a więc o blisko 4 pkt procentowe niższe niż upływ czasu), w tym wpływy z VAT, głównego dochodu polskiego budżetu, niecałe 124 mld zł , około 39% planowanych (3 pkt. procentowe niższe niż upływ czasu). Jest to już sytuacja alarmistyczna, bo w danych dotyczących dochodów za maj, są już także kwietniowe wpływy z podatku VAT, związane z podwyżką stawki tego podatku od żywności, a okazuje się, że w ujęciu miesięcznym, wyniosły one około 24 mld zł, czyli były na poziomie wpływów z poprzednich miesięcy (z tytułu tej podwyżki minister finansów spodziewał się dodatkowo ok. 10 mld zł do końca roku). Jeszcze słabiej wygląda realizacja wpływów z PIT wyniosły one tylko ok 33 mld zł czyli zaledwie 30 % planowanych, a więc były one na poziomie aż o 12 pkt procentowych niższym niż upływ czasu, a przecież wzrost płac w gospodarce wynosi w tym roku, przynajmniej kilkanaście procent, a w sferze budżetowej 20% (dla nauczycieli 30%), więc wpływy te, powinny być zdecydowanie bardziej zaawansowane.

 

  1. Z kolei wydatki wyniosły ponad 314 mld zł, ale stanowiło to tylko niewiele ponad 36% planowanych, a więc były one aż o 6 pkt. procentowych niższe niż upływ czasu, a mimo tego deficyt wyniósł, jak już wspomniałem przekroczył 53 mld zł. W tej sytuacji minister finansów stara się ograniczać wydatki, w zasadzie wyżej niż upływ czasu zaawansowane są tylko subwencje na rzecz samorządów (po 5 miesiącach zrealizowano je w ponad 50%,), natomiast  pozostałe kategorie wydatków, są na wyraźnie niższym poziomie, niż upływ czasu, w tym dotacje dla systemu ubezpieczeń społecznych, zaledwie na poziomie 24%, a więc o blisko 20 pkt procentowych niżej niż upływ czasu (w drugiej połowie roku trzeba będzie to nadrobić, co wyraźnie powiększy deficyt budżetowy).W komunikacie ministerstwa finansów prezentowane są tylko niektóre kategorie wydatków, w związku z tym nie jest jasne np. jak wygląda po 5 miesiącach zaawansowanie w wydatków w dziale obrona narodowa, czy i tutaj minister nie odważył się szukać oszczędności.

 

  1. Jeżeli ta niekorzystna tendencja dotycząca kształtowania się dochodów budżetowych będzie kontynuowana w następnych miesiącach, to do wykonania budżetu może zabraknąć aż ok. 60 mld zł planowanych dochodów budżetowych (około 35 mld zł z VAT  i około 25 mld zł z PIT). W tej sytuacji  w II połowie roku należy się spodziewać głębokiej nowelizacji budżetu, urealnienia poziomu dochodów budżetowych (zaplanowano je na poziomie ok. 682 mld zł), a w konsekwencji głębokich cięć wydatków budżetowych, szczególnie tych o charakterze społecznym, a być może i wydatków obronnych. Trudno bowiem sobie wyobrazić, żeby minister finansów w sytuacji nie wykonania dochodów budżetowych na taką skalę, zdecydował się powiększyć deficyt budżetowy, który ta koalicja i tak powiększyła o 20 mld zł do poziomu 184 mld zł. Wygląda więc na to, że i w budżecie na 2024 rok już tej jesieni, czekają nas poważne cięcia wydatków.

1.Tuż po tym jak w ostatnią środę Komisja Europejska zapowiedziała objęcie Polski procedurą nadmiernego deficytu (ostateczną decyzję w tej sprawie podejmie na jesieni Rada Europejska), w mediach pojawiło się wiele tekstów, których autorzy z trudem skrywaną radością, piszą o tej unijnej decyzji. Zapowiedź KE objęcia Polski tą procedurą (a także innych 6 krajów UE), wynika z faktu, że deficyt całego sektora finansów publicznych (w ujęciu statystyki unijnej) wyniósł w 2023 roku 5,1% PKB, a więc był wyraźnie wyższy od jednego z kryteriów fiskalnych zawartych w Traktacie z Maastricht, wynoszącego 3% PKB.

 

  1. To zaskakujące, że KE jednak umieściła Polskę w grupie 7 krajów UE objętych tą procedurą, w sytuacji kiedy w poprzednim roku przeznaczyliśmy około 4 % PKB na obronę narodową, a tego rodzaju wydatki (dokładnie wydatki na zakupy uzbrojenia), zgodnie z  konkluzjami Rady Europejskiej z jesieni poprzedniego roku, o które zabiegał ówczesny premier Mateusz Morawiecki, nie powinny być zaliczane do deficytu budżetowego, a w konsekwencji także do deficytu sektora finansów publicznych. Rządowi Tuska nie udało się także wykonać ubiegłorocznych dochodów budżetowych, zamiast planowanych w wysokości blisko 601 mld zł, osiągnięto tylko 574 mld zł, między innymi dlatego, że aż 14 mld zł z VAT z grudnia 2023 roku, przerzucono na styczeń 2024 roku (przy pomocy mechanizmu przyśpieszonych zwrotów tego podatku), co dodatkowo powiększyło ubiegłoroczny deficyt o około 0,7 pkt procentowego PKB. Odliczenie wydatków na zakupy uzbrojenia (przynajmniej 1,5% PKB), a także wykonanie ubiegłorocznego budżetu zgodnie z planem, obniżałoby deficyt poniżej 3% PKB, a wtedy Polska nie byłaby objęta procedura nadmiernego deficytu.

 

  1. Jakie będą konsekwencje uruchomienia procedury nadmiernego deficytu wobec Polski, dowiemy się z zaleceń jakie zostaną sformułowane wobec Polski we wniosku do Rady Unii Europejskiej, a później rady Europejskiej, bo to ona ostatecznie podejmie decyzję w tej sprawie. Zapewne określona zostanie tzw. mapa drogowa z propozycjami trwałego zejścia poziomu deficytu sektora finansów publicznych z obecnych 5,1% PKB do poziomu poniżej 3% zgodnie z regułami Traktatu z Maastricht. Być może zostanie w ten sposób zostanie ustalona coroczna wartość redukcji deficytu sektora finansów publicznych (np. o 0,5% PKB), co będzie oznaczało konieczność cięć w wydatkach publicznych w projektach ustaw budżetowych na kolejne lata. Trudno będzie także ścieżka umieszczania w corocznych budżetach nowych wydatków, na każdy taki przypadek proponowany przez polski rząd, będzie konieczne uzyskanie zgody Komisji Europejskiej.

 

  1. Tuż po ogłoszeniu komunikatu KE o rozpoczęciu procesu objęcia Polski procedurą nadmiernego deficytu w mediach ( przede wszystkim tych społecznościowych),pojawiło wiele wręcz entuzjastycznych tekstów, zawierających już propozycje redukcji wydatków w przyszłorocznym budżecie. Zdaniem autorów tych tekstów, należałoby już w następnym roku zlikwidować 13. i 14. emeryturę, a świadczenie 800 plus zmniejszyć i dodatkowo wprowadzić kryterium dochodowe, jak się można domyślać wyjątkowo niskie, aby do tego świadczenia było uprawnionych jak najmniej dzieci. Pojawiły się także, na razie nieśmiałe, propozycje podwyższenia wieku emerytalnego, w pierwszym etapie poprzez rozwiązania zachęcające do późniejszego przechodzenia na emeryturę, a jeżeli to nie przyniesie pożądanych rezultatów, to wprowadzenie rozwiązań obligatoryjnych w tym zakresie.

 

5. Ba, autorzy tych tekstów, wręcz radością, także informują, że rząd Donalda Tuska w tej sytuacji, nie będzie realizował obietnic wyborczych, w tym tak sztandarowych, jak kwota wolna w podatku PIT w wysokości 60 tys zł, dobrowolny ZUS dla przedsiębiorców prowadzących jednoosobowa działalność gospodarczą, czy obniżenie składki zdrowotnej dla tych przedsiębiorców. Powszechność tego rodzaju tekstów w mediach wspierających ze wszystkich sił rząd Donalda Tuska, świadczy o tym ,że unijna procedura nadmiernego deficytu, może być dla niego korzystna, bowiem brak realizacji zobowiązań wyborczych, zawsze będzie można  usprawiedliwić jej wprowadzeniem przez KE.