1. Po komunikacie resortu finansów, z którego wynikało, że zadłużenie Skarbu Państwa na koniec 2025 roku, wyniosło 1,95 blin zł, a na koniec stycznia 2026 roku już 1,99 bln zł w niektórych mediach pojawiły się alarmistyczne tytuły, że polski dług sięga 2 bln zł. Jest jednak znacznie gorzej, bo dług publiczny mierzony metodą unijną (ESA2010) to nie tylko suma kolejnych deficytów budżetowych ale także wydatki na realizację zadań publicznych finansowane ze środków pozabudżetowych, a także dług sektora samorządowego I polski dług instytucji sektora rządowego i samorządowego, bo taka jest pełna nazwa długu publicznego mierzonego metoda unijną (EDP), już na koniec 2024 roku przekroczył 2 bln zł i wyniósł 2 biliony 12 miliardów złotych a po 3. kwartałach tego roku wyniósł 2 biliony 222 mld zł, a na koniec najprawdopodobniej wyniesie 2,4 bln zł ( dane w tej sprawie minister finansów opublikuje pod koniec marca).

 

2. przypomnijmy, że gdy władzę objęła koalicja 13 grudnia już w pierwszym roku jej rządzenia, deficyt budżetowy ostatecznie wyniósł aż 211 mld zł, w roku 2025 deficyt ten wyniósł wg wstępnego szacunku aż 276 mld zł, a deficyt zaplanowany na 2026 rok , ma wynieść aż 272 mld zł. Sama suma deficytów budżetowych za te 3 lata, wyniesie blisko 760 mld zł, a razem z długiem powstającym poza budżetem, bo minister Domański chętnie pożycza pieniądze poza budżetem ,aby realizować zadania publiczne, dług publiczny wzrośnie o blisko 1 bilion 100 mld zł. To najszybsze tempo zadłużania w naszej historii, a także w UE, gdzie w ostatnich 2 latach jesteśmy liderem tego niechlubnego procesu i potwierdzają to dane liczbowe, w okresie ponad 30 lat od 1990 roku do 2023 roku, wszystkie ówczesne rządy zadłużyły nasz kraj na około 1,7 biliona zł, rządy Tuska tylko przez 3 lata, jak już wspomniałem, zadłużą nas aż o 1,1 biliona złotych.

 

3. Jedną z kluczowych przyczyn tego dramatycznego stanu finansów publicznych jest polityczne przyzwolenie koalicji 13 grudnia na niepłacenie, albo tylko symboliczne płacenie podatków „przez bliskich i znajomych królika”. Minister Domański w tym roku realizuje już trzeci budżet tej koalicji i gołym okiem widać, że ma poważny problem z realizacją dochodów budżetowych w tym przede wszystkim tych podatkowych. mimo wzrostu PKB, który wyniósł 3%, do planowanych dochodów, zabrakło mu aż 56 mld zł, a w 2025 roku, mimo 3,6 % wzrostu PKB, jak wszystko na to wskazuje, do planu zabrakło mu, ponad ok 42 mld zł dochodów podatkowych, w tym głównie z VAT i CIT.

 

4. Dobitnym potwierdzeniem problemów z dochodami podatkowymi przy rządach tej koalicji jest plan wpływów podatkowych na 2026 rok, wpływy z VAT mają wynieść 341,5 mld zł, czyli są niższe od tych planowanych na rok 2025 (miały wynieść 350 mld zł), a wpływy z CIT mają wynieść 80,5 mld zł i są one wyższe o tych 2025 roku o 10 mld zł , tyle tylko, że zasadnicza część tego wzrostu, to dochody z podwyższenia opodatkowania banków, z czego minister spodziewa przynajmniej 7 mld zł dodatkowych dochodów. Wszystkie te fakty są potwierdzeniem, że za rządów tej koalicji obowiązuje, jak już wspomniałem, polityczne przyzwolenie na niepłacenie podatków przez wybranych podatników, jak się można domyślać, głównie tych związanych z obecną koalicją. Tak niestety było podczas poprzednich rządów Platformy w latach 2008-2015, powołana później sejmowa komisja śledcza ustaliła, że w tym okresie wyłudzono co najmniej 250 mld zł podatku VAT.

 

5. W tej sytuacji dług publiczny w relacji do PKB przez zaledwie 2 lata rządów Tuska, wzrósł o blisko 11 pp ze wspomnianych 49,6% PKB w 2023 roku do blisko 60% PKB w 2025 roku, a na koniec 2026 roku wyniesie ponad 66% PKB, a więc w ciągu 3 lat, wzrośnie aż o blisko 17 pp. Kwotowo to wzrost długu (EDP) z 1,69 bln zł na koniec 2023 roku do 2,01 bln zł na koniec 2024 i szacunkowo blisko 2,4 bln zł na koniec 2026 roku 2024 roku. Niestety raport KE, który ukazał się kilkanaście dni temu, prezentuje prognozę z której wynika, że jeżeli dług naszego kraju będzie rósł

1. Wczorajsza konferencja prezydenta Karola Nawrockiego i prezesa NBP Karola Nawrockiego i wspólna propozycja skonstruowania pożyczki na uzbrojenie polskiej armii w wysokości 180 mld zł na okres 5 lat na zero procent, wywołała wręcz furię o polityków partii tworzących koalicję 13 grudnia. Mimo tego, że Prezydent RP i prezes NBP wyraźnie powiedzieli, że propozycje przygotowali liczni eksperci NBP w ciągu ostatnich kilku tygodni, a ostatecznie przyjęta konstrukcja tej pożyczki, powinna powstać z udziałem ministra finansów i ministra obrony narodowej w mediach społecznościowych, aż zaroiło się od inwektyw po adresem obydwu inicjatorów tego rozwiązania. Oczywiście głos w tej „debacie” zabierali w większości ludzie, nie mający pojęcia o polityce monetarnej baku centralnego i jego możliwościach stworzenia instrumentów wsparcia dla państwa w sytuacji powstania poważnych zagrożeń dla jego funkcjonowania. Przykładem takich niekonwencjonalnych i jednocześnie niezwykle skutecznych działań, były odważne decyzje prezesa Glapińskiego i premiera Morawieckiego w 2020 roku, w wyniku których Polski Fundusz Rozwoju, został wyposażony w środki rzędu około 200 mld zł na ratowanie polskiej gospodarki w związku z konsekwencjami pandemii Covid19.

 

2. Nie znamy szczegółów rozwiązań przygotowanych w NBP i w Pałacu Prezydenckim, ale z nieoficjalnych informacji wynika, że chodzi o dwie propozycje: jedna jest oparta na wzroście wartości złota zakupionego w ciągu ostatnich lat przez bank centralny ( ilościowo rezerwy te wzrosły z ok. 100 ton w 2015 roku do 550 ton obecnie, a ich wartość wynosi obecnie około 76 mld euro), a druga na emisji obligacji na zbrojenia (w tym także obligacji detalicznych), które kupi sektor bankowy , a odkupi NBP, przy czym odsetki od nich będzie obsługiwał w kolejnych latach z wypracowanego zysku (stąd SAFE 0%). Jeżeli chodzi o wykorzystanie wzrostu wartości rezerw z złocie, najprostszą formułą ich użycia, byłoby ich przeksięgowanie i uzyskanie w ten sposób kwoty zysku, jaką osiągnął NBP z tego tytułu ( jest szacowana na około 50 mld euro), ale jeżeli okaże się to zbyt ryzykowne dla utrzymania wartości złotego, to dokonanie sprzedaży określonej ilości złota i zmaterializowanie tego zysku, przy czym NBP odkupiłby tą samą ilość złota, tylko już po rynkowej cenie, żeby odbudować rezerwy do poprzedniego poziomu, przy czym operacje te trwałyby kilka lat, tak jak kształtowałyby się potrzeby finansowe wojska na kolejne lata w ramach wspomnianej całkowitej kwoty pożyczki w wysokości 180 mld zł. Oczywiście środki te powinny przekazywane nie do budżetu państwa ale do istniejącego FWSZ, przy czym najprawdopodobniej wymagałoby odpowiedniej modyfikacji ustawowych przepisów regulujących jego funkcjonowanie.

 

3. Uzyskane w ten sposób dodatkowe środki na uzbrojenie polskiej armii, nie podlegałby, ani uznaniowym unijnym mechanizmom warunkowości, ani ograniczeniom co do kierunków zakupu tego uzbrojenia, ani jakichkolwiek kamieniom milowym, czym charakteryzuje unijna pożyczka SAFE. W tej sytuacji debatę na tą unijną pożyczką należałoby uznać za zamkniętą, bo nie ulega najmniejszej wątpliwości, że polski SAFE ma same przewagi nad tym unijnym, co więcej koszt pożyczonych pieniędzy, będzie wynosił zero procent, bo cały ma zostać sfinansowany w przez nasz bank centralny.

 

4. Niestety ataki polityków partii tworzących koalicję 13 grudnia i mediów wspierających z całych sił tę koalicję na tę propozycję Prezydenta RP i prezesa NBP, pokazują, że w zaciągnięciu unijnej pożyczki SAFE , wcale nie chodziło o przyśpieszanie uzbrojenia polskiej armii. Chodziło raczej o ukrycie zapaści polskich finansów publicznych, do której doprowadził rząd Tuska zadłużając nas w 3 lata na astronomiczna kwotę 1 biliona 100 mld zł, a także o ukręcenie swoistego bicza na obecną opozycję , którego można byłoby do woli używać w kampanii parlamentarnej 2027 roku, strasząc Polaków jeżeli zagłosujecie na Prawo i Sprawiedliwość, kolejnych transz pożyczek SAFE nie będzie. To się nie udało, nie będzie także trwających prawie 3 tygodnie nacisków na prezydenta Nawrockiego na podpisanie ustawy o unijnym SAFE i straszenie go niezadowoleniem wojska, bo przedstawił realną alternatywę, którą wojskowi powinni przyjąć z radością, za polską pożyczkę, będą mogli kupować sprzęt na całym świecie i to naprawę ten najpotrzebniejszy, a nie tylko taki jaki można kupić szybko bo inaczej pieniądze przepadną.

1. Premier Tusk był widziany na głosowaniach w Sejmie w poprzedni piątek w południe, po czym zniknął i pojawił się publicznie po raz kolejny dopiero po 4 dniach we wtorek po południu, kiedy rozpoczynał obrady Rady Ministrów. Jak to ma w zwyczaju w otwartej części obrad ,zaprezentował kilka PR-owskich zagrywek, ale musiał także poruszyć te kwestie, które są w Polsce niezwykle gorące od poprzedniej soboty rano, kiedy rozpoczęły się bombardowania obiektów wojskowych w Iranie przez samoloty amerykańskie i izraelskie. Te bombardowania prowadzone przez USA i Izrael i akcje odwetowe poprzez ataki rakietowe i dronowe prowadzone przez Iran, spowodowały zamknięcie lotnisk w krajach Zatoki Perskiej, co uwięziło w tym rejonie przynajmniej kilkanaście tysięcy turystów z Polski, wypoczywających w tym rejonie, ale także korzystających z tranzytu.

 

2. Po trzech dobach walk w tym rejonie, premier Tusk miał dla turystów tam przebywających, uspokajające komunikaty, że są bezpieczni i na razie żadnej akcji ewakuacyjnej organizowanej przez rząd, nie będzie. Czyli luzik, skoro turyści są bezpieczni, to powinni pozostawać tam gdzie są, a jak chcą stamtąd wyjechać, to muszą sobie jakoś to zorganizować, najlepiej zwracając się do biur podróży, albo linii lotniczych, które ich tam przywiozły. I mówi to premier 38-milionowego kraju, 20 gospodarki świata i to w sytuacji, kiedy kraje europejskie, w tym nasi sąsiedzi, tacy jak Czechy czy Słowacja już w poniedziałek rozpoczęły akcje ewakuacyjną, wysyłając samoloty rządowe i wojskowe na czynne lotniska, znajdujące się możliwie najbliżej przebywających tam turystów.

 

3. Premier odniósł się także do zagrożenia wzrostu cen paliw i gazu ziemnego w związku z zaatakowaniem przez Iran niektórych rafinerii w tym rejonie, ale także blokady cieśniny Ormuz, przez którą odbywa się transport aż ok 20% światowego handlu ropą naftową.Wzrost cen widać na giełdach ( cena baryłki ropy przekroczyła 80 USD i jak twierdzą analitycy, jeżeli konflikt będzie się przedłużał, szybko przekroczy 100 USD), ale także na stacjach benzynowych w Polsce, cena oleju napędowego wzrosła przynajmniej o 40-50 groszy na litrze. I zapewne to nie koniec wzrostów cen paliw i zaklęcia premiera Tuska niczego tutaj nie zmienią, a ponieważ ceny paliw są ważnym kosztem wytwarzania i transportu w zasadzie wszystkiego to należy się spodziewać kolejnego silnego impulsu inflacyjnego.

 

4. Mimo tego,Tusk mówił o zapasach ropy i gazu jakie posiada Polska , wypowiedział się także ,jak zachowa się w tej sytuacji spółka paliwowa i gazowa Orlen „Orlen użyje narzędzi finansowych na przykład związanych z marżą tak, aby ewentualne skoki cen ropy na giełdach światowych nie odbiły się w sposób masywny i bardzo dokuczliwy na cenach paliwa w Polsce”. Orlen to spółka giełdowa i ta wypowiedź premiera wywołała gwałtowną przecenę akcji tej firmy z ok 120 zł za akcję do ok 115 zł za akcję, co oznacza obniżenie wyceny całej spółki o około 5 mld zł z czego dokładnie połowa przypadła na Skarb Państwa. W tej sytuacji lepiej byłoby, żeby premier Tusk przedłużył swoją nieobecność o kilka kolejnych dni, wtedy nie byłoby tak skrajnie nieodpowiedzialnej wypowiedzi, a akcjonariusze Orlenu w tym Skarb Państwa, nie ponieśliby takich strat.

 

5. Właściwą reakcją rządu na przewidywany wzrost cen giełdowych ropy naftowej i gazu zimnego, byłaby zapowiedź wprowadzenia tarczy antyinflacyjno- energetycznej, jeżeli rzeczywiście ceny surowców energetycznych będą dalej gwałtownie rosły w wyniku przedłużającego się konfliktu na Bliskim Wschodzie. Przypomnijmy, że takie tarcze były tworzone przez rząd premiera Morawieckiego w latach 2021-2022 kiedy Rosja świadomie i celowo rozregulowała rynki surowców energetycznych, a później zaatakowała Ukrainę, co wywołało gwałtowne wzrosty cen ropy i gazu i tarcze te były niesłychanie skuteczne. Niestety takiej odpowiedzialnej zapowiedzi nie było, była wypowiedź spoza kompetencji premiera, ingerująca w decyzje organów spółki giełdowej, co zaowocowało gwałtownym spadkiem cen akcji Orlenu.

 

6. I na koniec swoista wisienka na torcie, otóż inna spółka giełdowa tarnowskie Azoty, także spółka Skarbu Państwa, podjęła decyzje i wydała komunikat „o tym wycofuje zamówienia na nawozy azotowe, a także odwołuje wszystkie cenniki na nawozy azotowe o obowiązujące w spółkach Grupy Azotowe”. A więc spółka Skarbu Państwa, przewidując wzrost cen gazu ziemnego, który aż w ok 80% decyduje o kosztach wytwarzania nawozów sztucznych, chce zarobić dodatkowo na rolnikach, bo chce im sprzedać po znacznie wyższych cenach, nawozy wyprodukowane z tańszego gazu i nie ma na to reakcji ani ministra Aktywów Państwowych, ani ministra rolnictwa, który zadowolił się chyba tym ,że w ostatni czwartek, koalicja 13 grudnia obroniła go przed odwołaniem. I ta decyzja tarnowskich Azotów jest swoistym podsumowaniem rządu Tuska, jeżeli chodzi o jego reakcję na skutki konfliktu w Zatoce Perskiej, zarówno jeżeli chodzi o pomoc turystom, którzy znaleźli się w rejonie tego konfliktu, pomoc kierowcom i przedsiębiorcom i wreszcie pomoc rolnikom, którzy będą ponosić skutki wzrostu cen surowców energetycznych.

1. W poprzednim tygodniu minister finansów opublikował szacunkowe wykonanie budżetu za 2025 rok z którego wynika, że deficyt budżetowy w 2025 roku, wyniósł blisko 276 mld zł i to tylko dlatego, że wydatki zostały wykonane zaledwie w 94%, co oznacza, że udało się mu sztucznie „zaoszczędzić” około 54 mld zł. Na dramatycznie niskim poziomie były dochody budżetowe, bowiem zostały wykonane na poziomie zaledwie 94% w stosunku do planowanych, co jest poziomem wręcz szokująco niskim w sytuacji kiedy wzrost PKB w 2025 roku, wyniósł aż 3,6% według wstępnego szacunku GUS. Na jeszcze niższym poziomie zostały wykonane dochody podatkowe, bo tylko w wysokości 92,7% w stosunku do planowanych, co każe postawić pytanie ministrowi Domańskiemu, jak to jest możliwe, że gdy głównym motorem wspomnianego wzrostu gospodarczego jest konsumpcja, wpływy z VAT były niższe o około 30 mld zł w porównaniu do tych przez niego planowanych.

 

2. To jest już drugi rok realizacji „z sukcesami” budżetów przez koalicję 13 grudnia i ich autora ministra Domańskiego , w 2024 roku zabrakło ponad 56 mld zł , a w 2025 blisko 40 mld zł w tym podatkowych blisko 42 mld zł w stosunku do tych planowanych i to jak już wspomniałem, mimo przyzwoitego wzrostu gospodarczego. Przyczyną tego stanu rzeczy, powtórzmy to jeszcze raz, jest polityczne przyzwolenie tej ekipy rządowej na niepłacenie podatków, głównie VAT i CIT, przez jak to się określa w publicystyce „ przez bliskich i znajomych królika”. Minister Domański unika dyskusji na ten temat , na komisję finansów publicznych regularnie nie przychodzi, podczas debat budżetowych odczytuje swoje oświadczenia z kartki i wychodzi zostawiając do odpowiedzi na pytania posłów, swoich zastępców, którzy oczywiście niczego nie wyjaśniają.

 

3. Taka realizacja drugiego już z rzędu budżetu przez rząd Tuska powoduje, że suma deficytów budżetowych z tylko z tych dwóch lat ,wynosi aż 487 mld zł, a razem z wydatkami na realizację zadań publicznych pochodzącymi spoza budżetu, łączny dług publiczny liczony metodą unijną, wyniesie za te 2 lata ponad 670 mld zł. To oznacza ,że dług publiczny w relacji do PKB, liczony unijną metodą, wyniesie blisko 60% PKB i będzie, aż o blisko 11 pp wyższy, niż w ostatnim roku rządów Prawa i Sprawiedliwości, kiedy to wyniósł 49,6% PKB.

 

4. Przypomnijmy, że po 8 latach swoich rządów rządy PiS zmniejszyły dług w relacji do PKB o blisko 2 pp z 51,3% PKB w 2015 roku, ostatnim roku rządów koalicji PO-PSL, do wspomnianego poziomu 49,6% PKB. A przecież szczególnie w latach 2020-2023, mieliśmy do czynienia z pandemią Covid19, gwałtownym wzrostem cen surowców energetycznych, a później agresją Rosji na Ukrainę, co wymagało albo rezygnacji z części dochodów ( tarcza żywnościowa, tarcze energetyczne), albo dodatkowych wydatków idących w dziesiątki miliardów złotych na wsparcie przedsiębiorców, czy finansowanie dodatkowych wydatków w ochronie zdrowia. W ostatnich dwóch latach, nie ma żadnych tego rodzaju zdarzeń, ba mamy przyzwoity jak na warunki unijne wzrost gospodarczy (3% w 2024 roku i 3,6% PKB w 2025 roku), a mimo tego brakuje rocznie po kilkadziesiąt miliardów dochodów budżetowych w stosunku do tych planowanych, a deficyty budżetowe są wręcz astronomiczne.

 

5. W tej sytuacji ogłaszająca pod koniec lutego rating kredytowy naszego kraju agencja ratingowa Fitch, utrzymała go na poziomie „A-”, jednak podobnie jak we wrześniu 2025 roku z negatywną perspektywą. Na taką ocenę miała wpływ pogarszająca się gwałtownie sytuacja finansów publicznych, czego wyrazem są wysokie deficyty sektora finansów publicznych, który najprawdopodobniej w 2025 roku sięgnął aż 7% i był nawet wyższy do tego z 2024 roku kiedy wyniósł 6,5% , podczas gdy średni poziom tego deficytu dla krajów z ratingem „A” wynosi (2,9% PKB). Negatywnie oceniony został także gwałtowny przyrost długu publicznego z 49,6% PKB w 2023 roku do 53,1 PKB w 2024, blisko 60% na koniec 2025 roku i perspektywą jego wzrostu do 66% PKB w 2026 roku i ponad 70% PKB w roku 2027. To najszybszy przyrost długu publicznego w relacji do PKB w całej Unii Europejskiej, aż o ponad 21 pp w ciągu 4 lat i to w sytuacji jak już wspomniałem przyzwoitego wzrostu gospodarczego i właśnie dlatego rating naszego kraju ma negatywną perspektywę.

1. Już sposób procedowania przez rząd i koalicję 13 grudnia ustawy dotyczącej pożyczki SAFE w Sejmie przez zaledwie 48 godzin, czy w Senacie równie krótko, był dowodem, że ma być ona przyjęta bez względu na przyszłe konsekwencje. Koalicja „walcem” przejechała się po poprawkach klubu Prawa i Sprawiedliwości, które między innymi, miały na celu zapewnienie, że obiecywane przez rząd 89% środków z tej pożyczki, trafi do polskiego przemysłu zbrojeniowego, czy też, że to naprawdę będą dodatkowe środki na obronę narodową, a więc w ciągu najbliższych 4 lat, będziemy wydawać na obronę narodową co najmniej 6% PKB. Ale najważniejsza z tych poprawek dotyczyła wyjęcia tych środków z unijnego mechanizmu warunkowości, czyli wprowadzenia do ustawy gwarancji ,że pożyczka SAFE nie okaże się np. po zmianie rządu w Polsce, programem KPO 2.0. Wszystkie 13. poprawek, zostało odrzucone w zasadzie bez przedstawienia jakichkolwiek merytorycznych argumentów przez stronę rządową, ba bardzo często w stronę posłów Prawa i Sprawiedliwości, którzy przedstawiali jakiekolwiek wątpliwości w tej sprawie, oskarżenia o zdradę.

 

2. Co najmniej zastanawiają, wręcz histeryczne wystąpienia ministrów rządu Tuska, Kosiniaka-Kamysza, Kierwińskiego, czy Sikorskiego, a także samego premiera, który po wielokroć powtarzał frazę o zdradzie, ba atakował posłów Prawa i Sprawiedliwości w związku z oporem w sprawie pożyczki SAFE, nawet podczas wniosku o wotum nieufności dla ministra rolnictwa Stefana Krajewskiego. Histeria w tej sprawie także w mediach wspierających rząd Tuska, liczne wywiady z ekspertami, zamawiane sondaże wg których większość Polaków jest za jej zaciągnięciem, ba prezentowane są stanowiska związków przedsiębiorców, głosy samorządowców, którzy jak jeden mąż domagają się natychmiastowego podpisania ustawy przez prezydenta Nawrockiego. Im więcej tej presji, tym bardziej powinno nas zastanawiać, komu tak naprawdę chodzi o to aby Polska zaciągnęła, tę pożyczkę, wynoszącą prawie 44 mld euro i jakie cele chce w ten sposób osiągnąć.

 

3. Powinniśmy przy tym pamiętać, że skoro pożyczka SAFE to kwota około 185 mld zł i ma być zrealizowana do roku 2030, to średniorocznie będzie to kwota około 45 mld zł ,a więc ponad 1% PKB, tak więc jeżeli pożyczka miałaby być naprawdę dodatkowymi środkami na obronę, to te wydatki powinny wynosić około 6% rocznie przez najbliższe 4 lata. Tak jednak nie jest, wydatki na obronę w tym roku, nie będą wyższe niż te zaplanowane w wysokości ok. 4,8% PKB, co jest wprost zapisane w art 23 przyjętej przez Sejm i Senat ustawy o SAFE, co oznacza, że środki z pożyczki, będą rok po roku zastępowały środki z FWSZ, aż do sprowadzenia go do poziomu zupełnego minimum. Ponieważ z tego Funduszu realizowano zakup uzbrojenia między innymi w takich krajach Stany Zjednoczone czy Korea Południowa, to oznacza, że w najbliższych latach tego rodzaju zakupy, będą wygaszane, bo zwyczajnie zabraknie na nie środków, a więc o zakupach broni w USA czy Korei Południowej, armia będzie mogła tylko pomarzyć.

 

4. A więc skoro ponad wszelką wątpliwość, środki z pożyczki SAFE nie będą dodatkowymi środkami na zbrojenia dla naszej armii, co więcej o kolejnych jej transzach przekazywanych do Polski, ma decydować Komisja Europejska, w której przynajmniej do 2028 roku, zasiadać będą komisarze reprezentujący w większości rządy o charakterze lewicowo-liberalnym, to wątpliwości powinny rosnąć a nie maleć. Mówiąc wprost, to oznacza, że zmiana rządu w Polsce po wyborach 2027 roku na prawicowy, oznacza z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością, blokadę tych środków podobnie, jak było to ze środkami z KPO dla Polski podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości. A więc uwikłanie Polski w tę pożyczkę, to danie Tuskowi do ręki argumentu, którego z pewnością użyje w kampanii wyborczej 2027 roku, mówiąc do Polaków wprost, jeżeli wybierzecie Prawo i Sprawiedliwość, to środki na obronność zostaną zablokowane i w ten sposób zagrozicie bezpieczeństwu naszego kraju. Co więcej w związku z ogromnym ryzykiem kursowym jakie jest związane z pożyczką w wysokości 44 mld euro, minister Sikorski napisał, że jeżeli będziemy go uniknąć to powinniśmy wejść do strefy euro.

 

5. Jeżeli do tego wszystkiego dołożymy prawie codzienne informacje, jak duże niemieckie firmy sektora zbrojeniowego, pośpiesznie rozwijają swoje przyczółki w Polsce i zgodnie z definicją przedstawioną przez rząd Tuska, są w ten sposób polskim przemysłem zbrojeniowym, to jest coraz bardziej jasne do kogo ma trafić zasadnicza część środków z tej pożyczki. Z tych właśnie powodów premier Tusk jest coraz bardziej agresywny, a jego wystąpienia i miotane przy tej okazji oskarżenia, adresowane głównie do polityków Prawa i Sprawiedliwości, co raz bardziej szalone.