Premier Francji obnażył kłamstwa Tuska w sprawie paktu migracyjnego- żądamy debaty w Sejmie

  1. Wczoraj przewodniczący klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Błaszczak na podstawie art 173 Regulaminu Sejmu, złożył wniosek o natychmiastowe zwołanie nadzwyczajnego posiedzenia Sejmu poświęconego skutkom paktu migracyjnego, przyjętego 14 maja przez Radę Unii Europejskiej. Premier Tusk zapewniał wtedy, że w wyniku przyjęcia tych aktów prawnych, Polska nie tylko nie przyjmie żadnych nielegalnych imigrantów, ale nawet będzie beneficjentem , ponieważ przyjmowała uchodźców wojennych z Ukrainy. Te kłamstwa obnażył kilka dni temu premier Francji Gabriel Attal, który w wywiadzie telewizyjnym, pytany o pakt migracyjny, powiedział wprost „udało nam się wymusić na krajach wschodnich podpis dokumentu, według którego, albo przyjmują imigrantów, albo płacą”.

 

  1. Ale nie tylko ta wypowiedź potwierdza, że brukselski establishment czekał z ostatecznym przyjęciem paktu migracyjnego do zmiany władzy w Polsce, bo wcześniej rząd premiera Morawieckiego, te prace blokował. Podobne wypowiedzi padają z ust polityków niemieckich, między innymi kanclerza Olafa Scholza, który po przyjęciu paktu stwierdził, że to wielki sukces Niemiec „ bo odciąża wreszcie kraje, które są szczególnie dotknięte nielegalną imigracją”. Także inny ważny polityk niemiecki europoseł frakcji EPL Michael Gahler jeszcze przed październikowymi wyborami w Polsce, mówił w jednym z wywiadów tak „ moi polityczni przyjaciele w Polsce, będą prowadzili inną politykę. Przypominam w 2015 roku, krótko zanim PiS doszedł do władzy, miało miejsce porozumienie o rozmieszczeniu 165 tysięcy imigrantów. Ówczesny polski rząd przyjął kilka tysięcy osób. Oznacza to, że politycznie nie zależy to od samego kraju, ale od konkretnej partii, która w Polsce rządzi”.

 

  1. Prace nad tzw. paktem migracyjnym składającym się, aż z 10 rozporządzeń dotyczących tej problematyki, trwały w instytucjach europejskich prawie 4 lata, bowiem pierwsze propozycje w tym zakresie, Komisja Europejska przedstawiła w sierpniu 2020 roku. Rząd premiera Morawieckiego konsekwentnie był przeciwny głównemu rozwiązaniu zawartemu w pakcie migracyjnym, a więc obligatoryjnemu przyjmowaniu nielegalnych imigrantów, a w przypadku odmowy, płaceniu za każdego nieprzyjętego 20 tys euro. Przypomnijmy, że w konkluzjach szczytu Rady Europejskiej, który odbył się czerwcu 2018 roku, premier Morawiecki wynegocjował zapis mówiący o tym, że udział w przyszłym mechanizmie relokacji imigrantów, będzie miał charakter dobrowolny. Ta konkluzja szczytu RE, nawiązywała wprost do zablokowania przez Polskę (po zmianie rządu  na jesieni 2015 roku), Węgry, Czechy i Słowację,  przyjętego wcześniej  przez  RUE i wspartego przez Donalda Tuska jako ówczesnego przewodniczącego Rady Europejskiej, obligatoryjnego mechanizmu rozdziału imigrantów, po „wlaniu” się do UE latem 2015 roku na „zaproszenie” kanclerz Angeli Merkel, blisko 2 mln nielegalnych imigrantów. Ta konkluzja może być podstawą wniosku polskiego rządu skarżącego pakt migracyjny do TSUE, ale o złożeniu takiego wniosku, ministrowie rządu Tuska nie chcą nawet słyszeć.

 

  1. Przypomnijmy, że wprawdzie minister Andrzej Domański reprezentujący polski rząd na posiedzeniu Rady UE 14 maja, głosował przeciw (podobnie jak Węgry, poza tym kilka krajów wstrzymało się od głosu), ale okazuje się, że rządowi Tuska nie udało się stworzyć większości blokującej i pakt ostatecznie został przyjęty. Jednak sprzeciw rządu Tuska, był tylko taktyczny w związku z trwającą kampanią wyborczą do Parlamentu Europejskiego, bo frakcja EPL w PE do której należy Platforma, przez cały czas ten pakt popierała (sprawozdawcą  w tej sprawie był  właśnie europoseł z EPL). Przypomnijmy także że w kampanii wyborczej na jesieni poprzedniego roku, Tusk „unieważnił referendum”, które odbyło się razem z wyborami parlamentarnymi, a mimo tego wzięło w nim udział ponad 12 mln Polaków i blisko  97% z nich, głosowało przeciw przyjmowaniu nielegalnych imigrantów.

 

  1. Z nie przyjmowaniem imigrantów, będzie więc zapewne tak, jak z paliwem po 5,19 zł w ostatniej kampanii wyborczej do Sejmu i Senatu, Tusk wręcz zobowiązywał się do wprowadzenia takiej ceny, wtedy kiedy zostanie premierem, gdy nim został, bezceremonialnie stwierdził, że premier za ceny paliw nie odpowiada. Teraz podczas  kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego, premier Tusk zapewnia, że nie będzie przyjmował imigrantów, gdy już będzie po wyborach, zapewne powie, nie mamy innego wyjścia, musimy być solidarni z innymi krajami UE i  uczestniczyć w rozdziale imigrantów. Zresztą jego europejscy koledzy (premier Francji, kanclerz Niemiec),w publicznych wypowiedziach, już teraz ,nie zostawiają złudzeń „udało nam się wymusić na krajach wschodnich, że przyjmują imigrantów albo płacą”. Konieczne jest więc nadzwyczajne posiedzenie Sejmu i przedstawienie przez premiera Tuska oficjalnych wyjaśnień dotyczących skutków dla Polski paktu migracyjnego, przyjętego ostatecznie w dniu 14 maja przez Radę UE.