Prezes NBP-rozpoczęcie cyklu podwyżek stóp, nastąpiło we właściwym momencie

  1. Wczoraj na konferencji prasowej po posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej (RPP) prezes NBP prof. Adam Glapiński poinformował o kontynuacji podwyżek stóp procentowych banku centralnego także w kolejnych miesiącach przynajmniej do poziomu 3,5%.

Kolejna już 5. podwyżka stóp procentowych, dokonana przez RPP, spowodowała, że tzw. stopa referencyjna NBP wynosi obecnie już 2,75%, a jeszcze w październiku poprzedniego roku wynosiła 0,1%.

Prezes Glapiński bardzo mocno podkreślił, że rozpoczęcie cyklu podwyżek stóp procentowych nastąpiło we właściwym momencie i to nie jest tylko jego ocena, a ocena Międzynarodowego Funduszu Walutowego (MFW), instytucji najbardziej krytycznej wobec banków centralnych.

Przypomniał, że przedstawiciele MFW po dokładnej analizie sytuacji w polskiej gospodarce na jesieni poprzedniego roku ocenili, że pierwsza podwyżka stóp procentowych w październiku, rozpoczynająca cykl ich podwyżek, była podjęta we właściwym czasie, ani za wcześnie ani za późno.

 

  1. Zdaniem prezesa NBP poziom referencyjnej stopy procentowej w przedziale 3,5-4%, nie powinien zaszkodzić wzrostowi gospodarczemu w Polsce, a w konsekwencji także dobrej sytuacji na rynku pracy.

To stwierdzenie pokazuje jaka jest jeszcze przestrzeń do podwyżek stóp procentowych ale nie oznacza to wcale jak podkreślał prof. Glapiński, że cała ona zostanie wykorzystana i w jakim tempie będzie realizowana (do tej pory były to podwyżki po 50 punktów bazowych, możliwe są w przyszłości podwyżki niższe po 25 punktów bazowych, a będzie to zależało od tego jak będą kształtowały się odczyty inflacyjne w kolejnych miesiącach tego roku).

Jest ono także niezwykle ważne, ponieważ prezes NBP pokazuje, że RPP pod jego kierownictwem walczy z podwyższoną inflacją w Polsce kolejnymi podwyżkami stóp procentowych ale jednocześnie nie chce zaszkodzić wzrostowi gospodarczemu i nie chce pogorszyć sytuacji na rynku pracy.

 

  1. Jak podkreślił prezes Glapiński, RPP pod jego kierownictwem zrobi wszystko, aby nie dopuścić do utrwalenia inflacji powodowanej czynnikami krajowymi, natomiast wpływ czynników zewnętrznych, które spowodowały wzrost inflacji w naszym kraju, będzie jednak stopniowo maleć.

Prezes NBP przypomniał, że silne impulsy inflacyjne przyszły do polskiej gospodarki z zewnątrz, wzrosty cen na skutek porwania łańcuchów dostaw spowodowanych pandemią, gwałtowny wzrost cen gazu spowodowany polityką Gazpromu, wzrost cen energii elektrycznej spowodowany coraz bardziej restrykcyjną polityką UE, a także wzrost cen surowców rolniczych, tym zwyżkom cen NBP nie był w stanie przeciwdziałać.

Zwrócił uwagę, że z podwyższoną inflacją mamy do czynienia w całej Europie także w USA i do tej pory nie ma nią reakcji ani Europejskiego Banku Centralnego, ani Amerykańskiej Rezerwy Federalnej, tak te banki boją się negatywnego wpływu podwyżek stóp na wzrost gospodarczego.

W Polsce RPP zdecydowało się na ten ruch dopiero w październiku 2021 roku, a podnoszone co miesiąc stopy procentowe przez RPP mają przeciwdziałać tzw. inflacji drugiej rundy, kiedy to pracownicy wymuszają wzrost swoich wynagrodzeń i pojawia się ryzyko spirali płacowo-kosztowej.

 

  1. Prof. Glapiński podziękował także rządowi za prowadzenie antyinflacyjnej polityki fiskalnej i wprowadzenie dwóch tarcz antyinflacyjnych pierwszej od 1 stycznia tego roku, drugiej od 1 lutego, które jego zdaniem znakomicie obniżą inflację w Polsce.

Sumarycznie bowiem obydwie rządowe tarcze antyinflacyjne będą kosztowały budżet około 25 mld zł (mniejsze wpływy podatkowe do budżetu i dodatkowe wydatki związane z dodatkami osłonowymi), a wpływ pierwszego i drugiego pakietu antyinflacyjnego, jak się szacuje, powinien obniżyć inflację w stosunku rocznym o około 3 pkt. procentowe.

Stwierdził jednak, że z podwyższoną inflacją będziemy mieli do czynienia przez cały rok 2022 i cześć roku 2023, ponieważ nie ustaną czynniki zewnętrzne ją wywołujące, natomiast polityka antyinflacyjna RPP doprowadzi do ograniczenia wpływu na inflację czynników krajowych, w tym w szczególności zapobiegnie powstaniu spirali cenowo-płacowej.

Podkreślił jednak, że ze względu na brak rąk do pracy, płace w gospodarce będą rosły szybciej niż średnioroczna inflacja, co oznacza utrzymanie ich realnej wartości, tak jak to się stało w 2021 roku, kiedy to mieliśmy do czynienia ze średnim wzrostem płac rzędu 9%, podczas gdy średnioroczna inflacja wyniosła 5,1%.