Prezes Kaczyński w Suwałkach „o ciepłych” rządach Zjednoczonej Prawicy

  1. Wczoraj w podczas spotkania z mieszkańcami Suwałk prezes Jarosław Kaczyński nawiązując do wcześniejszej wypowiedzi Donalda Tuska w Sandomierzu, który mówił, że „władza powinna być ciepła dla ludzi”, stwierdził, że jeżeli trzymać się tej konwencji „ciepło-zimno”, to cieplejszej władzy niż obecna, Zjednoczonej Prawicy, w Polsce do tej pory nie było.

I przypomniał sztandarowe programy rządu „Rodzina 500 plus”, 300 plus, kapitał opiekuńczy dla drugiego i każdego kolejnego dziecka, wysoka waloryzacja emerytur i rent na rok 2023, czy dodatkowe 13. i 14 emerytury.

I nawiązał do wypowiedzi ówczesnego premiera Donalda Tuska, który w 2014 roku po zapowiedziach Prawa i Sprawiedliwości, że wprowadzi program 500 plus jeżeli wygra wybory w 2015 roku, stwierdził, że on też chętnie realizowałby taki program, ale nie wie gdzie zakopane są na ten program pieniądze i drwiąco dodawał, chyba nie Zakopanem (właśnie w tym mieście odbywała się jego konferencja prasowa).

W tym kontekście prezes Kaczyński stwierdził „myśmy nie kopali, myśmy po prostu ukrócili to, na co przyzwalały poprzednie rządy”, właśnie Donalda Tuska od 2007 do 2014 roku i Ewy Kopacz od jesieni 2014 do jesieni 2015 roku.

 

  1. Przy tej okazji prezes Kaczyński przypomniał, że w ciągu 7 lat rządów Zjednoczonej Prawicy w budżecie znalazło się o ponad bilion złotych (jedynka i 12 zer) więcej, niż w porównywalnym okresie rządów Donalda Tuska i Ewy Kopacz.

Rzeczywiście Jarosław Kaczyński ma rację, dzięki uszczelnieniu całego systemu podatkowego, a w szczególności podatku VAT w którym tzw. luka podatkowa zmalała z 24,2% jego potencjalnych wpływów w 2015 roku do 4,3% w 2021 roku, wpływy podatkowe od roku 2016 gwałtownie rosną i to mimo obniżek zarówno podatku PIT jak i CIT.

Przypomnijmy, że podczas dotychczasowych 7 lat rządów Prawa i Sprawiedliwości (od 2016 roku do 2022 roku), dochody budżetu państwa w stosunku do roku 2015 (ostatniego roku rządów Platformy), powiększano zdecydowanie mocniej niż za rządów poprzedników.

I tak w 2016 roku było to 65 mld zł więcej, 2017 roku o 109 mld zł więcej, w 2018 roku już o 154 mld zł więcej, w 2019 roku 185 mld zł więcej, w 2020 roku aż o 210 mld zł więcej, w 2021 o 206 mld zł więcej, w roku 2022 będzie to o 203 mld zł więcej.

Sumarycznie dochody budżetowe w latach 2016-2022 są wyższe od tych osiągniętych w budżecie roku 2015, aż o 1 bilion 132 mld zł, czyli średniorocznie aż o około 160 mld zł.

Tak ogromy średnioroczny przyrost dochodów budżetowych nastąpił mimo że lata 2020-2021 to okres pandemii Covid 19 i w konsekwencji spadek PKB, rząd Prawa i Sprawiedliwości obniżał także stawki podatków PIT i CIT, co więcej w okresie tych rządów zaniechano wyprzedaży majątku Skarbu Państwa i sprzedaży ziemi z zasobów Skarbu Państwa.

 

  1. Dla porównania w okresie 7-letnich rządów Donalda Tuska, dochody budżetowe średniorocznie rosły zaledwie o 35 mld zł, mimo podnoszenia podatków (stawek podatku VAT) i wyprzedaży majątku.

Z kolei podczas dotychczasowych 7 latach rządów Prawa i Sprawiedliwości, te dochody rosły średniorocznie aż o 160 mld zł, mimo pandemii Covid 19, obniżek stawek podatkowych i braku dochodów z wyprzedaży majątku Skarbu Państwa, w tym ziemi należącej do Skarbu Państwa (rząd Zjednoczonej Prawicy wprowadził zakaz takiej sprzedaży).

To wzrost 5-krotnie wyższy i dopiero to porównanie, pokazuje skalę „prywatyzacji dochodów podatkowych” za rządów Donalda Tuska, na co jak to udowodniła sejmowa komisja śledcza ds. VAT, było polityczne przyzwolenie, ówczesnego rządu.

To jest wręcz bezpośredni dowód na polityczne przyzwolenie na okradanie Polaków z podatków, które zamiast do budżetu, masowo trafiały do prywatnych kieszeni „krewnych i znajomych królika”.

 

  1. To jest ta zasadnicza różnica pomiędzy rządami Prawa i Sprawiedliwości i Platformy, ten pierwszy tak uszczelnił system podatkowy, że średnioroczny wzrost dochodów budżetowych pozwala na finansowanie licznych programów społecznych, ten drugi z kolei gdy rządził, pozwalał na „prywatyzację” podatków i w związku z tym dochody budżetowe, rosły tylko w niewielkim stopniu.

To o tym mówił minister finansów Jan Vincent Rostowski, który w po ogłoszeniu wyników wyborów w 2015 roku, wygranych przez Prawo i Sprawiedliwość, kiedy stwierdził, że piniędzy nie ma i nie będzie na realizację obietnic wyborczych PiS”.

Grubo się jak widać mylił, pieniądze budżetowe na realizację licznych programów społecznych podczas rządów Prawa i Sprawiedliwości są, natomiast znowu ich nie będzie, kiedy do władzy wróci Platforma, bo razem z nią wrócą „karuzele Vatowskie” i niepłacenie podatków CIT i PIT na co będzie polityczne przyzwolenie tak jak w latach 2008-2015.

To dlatego nawiązując do konwencji zaproponowanej przez Donalda Tuska „ciepła-zimna władza”, Prezes Kaczyński stwierdził, że „cieplejszej władzy niż ta obecna, Zjednoczonej Prawicy, do tej pory w Polsce nie było”.